Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. X


Deszczowy pożar
Deszczowy pożar
7 VIII 2010, 16:31:57

Deszczowy, sobotni poranek, chyba nikt nie spodziewał się, że w strugach deszczu wyjedziemy do akcji ratowniczo – gaśniczej… a jednak… kilka minut po godzinie dziewiątej rano, wirnik naszej syreny ruszył, wydając przy tym przeraźliwy jęk.
Błyskawicznie pojawili się ochotnicy. Dyspozytor MSK Kalisz przekazał nam informację, iż w Nakwasinie Nowym pali się samochód. Na miejsce skierowano jeden zastęp z naszej jednostki samochodem Star/Man 2,5/16 349 [P] 10, w którego zbiorniku mamy 200 litrów środka pianotwórczego. Po dojechaniu na miejsce zdarzenia i rozpoznaniu przez dowódcę sytuacji, podjęto decyzję, aby na miejsce skierowano większe siły i środki, przynajmniej w postaci drugiego zastępu z Koźminka, bowiem stwierdzono, iż pożarem objęty jest garaż, oraz część więźby dachowej stodoły, bezpośrednio przyległej do garażu. W pierwszej fazie działań podano dwa prądy wody, jeden w obronie na dach stodoły, natomiast drugi w natarciu, na palące się auto. Następnie rota podająca prąd wody w obronie na stodołę, weszła do środka w celu przygaszenia tlących się belek dachowych. Całe szczęście, iż stodoła nie była pełna słomy i ziarna, bowiem ogień mógłby spowodować większe straty. Wstępne przygaszenie pożaru, spowodowało, iż dym i para wodna uniemożliwiały ratownikom prowadzenie dalszych działań, wobec czego dowódca wydał rozkaz, aby jedna rota ubrała aparaty ochrony dróg oddechowych. Na miejsce przybywają kolejne jednostki, najpierw GBAM 2,5/16 Stra 266 z OSP Koźminek, a następnie GBA 2,5/16 Star 244 z OSP Pietrzyków oraz GCBA 4/16 Star/Man z JRG 1 Kalisz. Syrena w Koźminku zawyła drugi raz, jednak szybki przyjazd i racjonalne wykorzystanie wody przez pierwszy zastęp nie przerwało ciągłości akcji ratowniczej. Kością niezgody podczas prowadzonych działań była ściana, która pod wpływem temperatury zaczęła się rozpadać, właściciel nie chciał jej rozebrać, jednak werdykt dowódcy był prosty i słuszny: rozebrać ścianę bosakiem. Tak też się stało, bowiem nie można dopuścić do tego, aby zdrowie ratowników, ale także właścicieli, przechodniów było zagrożone. Po wyciągnięciu spalonego auta z garażu, i dokładnym zalaniu pogorzeliska działania zakończono. Na miejscu obecna była Policja. Najprawdopodobniej przyczyną pożaru było zwarcie instalacji w samochodzie osobowym marki Seat Ibiza.

Zdjęcia przesłane przez Mateusza Tomca dostępne w galerii.


Tagi: